Kolejny raz prezentuję coś na ostatnią chwilę ;) Tym razem, w związku z wyzwaniem na Rozkręconych Myślach, przedstawiam mój Oszroniony Naszyjnik. Dziś już padam z nóg, także będzie bez dokładnego opisu, a perypetie powstawania naszyjnika opiszę jutro modyfikując ten post :).
Ja tu się zabieram za pisanie opisu naszyjnika, a tu już tyle przemiłych komentarzy :) Dziękuje!
Wczoraj już nie miałam na niego siły, gdyż cały dzień zajmowałam się wyplataniem naszyjnika. Tak, tak caluśki dzień.
Normalnie nie spinałabym się tak, ale dni mi się pomyliły, wskutek czego myślałam, że mam więcej czasu do końca wyzwania. Jako, że miałam już idealne materiały do naszyjnika,nie mogłam się powstrzymać i pocisnęłam ;)
No i mogę powiedzieć, że nadludzkim wysiłkiem taki naszyjnik da się zrobić w dwa dni ;)
Naszyjnik, a może raczej kolia (bo zakłada się go jeszcze na szyi), powstał z nylonowego sznurka, szklanych kryształków i pięknych tęczowych sopli kryształu górskiego. Wyplotłam go oczywiście techniką makramy.
Zapięcie naszyjnika to przedłużone frędzelki z ciekawego warkocza z czterech wątków. Końcówki frędzelków ozdobiłam kryształkami.
Zgłaszam mój naszyjnik na wyzwanie.
