Żeby nie było, że szewc bez butów chodzi, postanowiłam wypleść tym razem coś od początku do końca dla mnie.
Jako, że najbardziej lubię bransoletki, padło na makramową wielorzędówkę. Zdecydowałam się aż na siedem rzędów i potrójne zapięcie.
Dziś prezentuję Wam kilka zdjęć podczas pracy.
Jako pierwsza fotka stanowiska pracy.
Tutaj zaczynam robić pętelkę do zapięcia.
No i mam już jedno oczko i pierwsze koraliki.
A tutaj już dwa oczka.
No i nareszcie trzy :)
Początek wyplatania.

Na koniec fotka niemal gotowej bransoletki. Brakuje jeszcze tylko odrobinkę splotu.
Do pracy oczywiście trzeba mieć warunki :) ... om nom nom ;)
W najbliższym czasie spodziewajcie się posta o bransoletce. Jest ona już gotowa i napawa mnie dumą. Zdążyłam już nawet ją raz ubrać, ale jeszcze nie miałam czasu na porządne fotografowanie ;)






